W zeszłym roku 1 stycznia postanowiłem nadrobić mój największy brak w wykształceniu, czyli matematykę, z której przez całe liceum miałem zagrożenie za zagrożeniem (nie wątpię, że nie pomagał fakt, że większość lekcji spędzałem na sali do kosza). Dziury trzeba łatać, postanowiłem się więc nauczyć majzy jako człek dorosły. Była próbna, a potem normalna (choć poza systemem, rzecz jasna), 62%, trzy z plusem, wystarczy, dziękuję bardzo. W tym roku jadę dalej. 25 postanowień (a lista będzie się pewnie wydłużać). A niech nawet zrealizuję tylko jedną trzecią - i tak lepiej niż żadnego!